środa, 28 listopada 2012

Dziewięć miesięcy

Dziewięć miesięcy już za nami...
W międzyczasie Nina nauczyła się chodzić wdłuż kanapy, robić małe kroczki, kiedy ją trzymać za ręce, wchodzić i wychodzić z kartonu, przechodzić jak czołg przez tatę leżącego na dywanie, upadać jak dżudoka, czyli nic-mi-się-nie-stało, mówić mammamma, ap ap, czaaaaak tudzież taaaaak, domagać się dorosłego jedzenia, czyli wyrywać rodzicom kęsy z ust, samemu zajadać miniaturowe różyczki kalafiora, próbować pić ze szklanki, chomikować zapasy w buzi, bawić się z ence-pence-w-której-ręce, znajdować przykryte zabawki, dmuchać z mamą w harmonijkę, przewracać strony w książeczce, uderzać ręką w obrazki, które jej się podobają, wie, co zrobi rak-nieborak (i nie może się tego doczekać!), lubi być podrzucana, turlana, przewracana i ... śmiać się w niebogłosy.

Czasem trudno to wszystko oddać na zdjęciach...

wtorek, 20 listopada 2012

W teatrze

Na okoliczność ukończenia dziewiatego miesiąca, zaprosiliśmy Ninę do... teatru.
Oczywiście spektakl obejrzeli rodzice, a Niną zajęły się miłe opiekunki.

Najpierw trzeba było odwrócić uwagę...
Potem nadszedł trudny moment rozstania...

A potem już były tylko atrakcje!
Eeee, nie było tak źle, mała!
I po godzinie znów byłyśmy razem.


niedziela, 11 listopada 2012

Z tatą pod ramię




Kto ty jesteś?


No właśnie. kto?

Domowe miny





Puszczamy bańki...

... nosem! No kto tak potrafi?



W obiektywie z mamą






Ciżemki

Babcia od razu zakasała rękawy 
i w jedno popołudnie wyczarowała kolorowe ciżemki!



Dziewczyny na spacerze

Czyli babcia i ciocia z wizytą


 

Latający brzdąc



Cookie monster

czyli ciasteczkowy potwór...
Kto by pomyślałm że z herbatników można zrobić maseczkę do twarzy?




Pomarańczowa alternatywa

Skoro nadeszła jesień, trzeba nam było otulić Ninę w coś cieplejszego...